No i stało się – dzisiaj oficjalnie zostałem doktorantem. Ok, tak naprawdę mój status niewiele się zmienił – ciągle jestem studentem chemii – tyle, że teraz studiów III stopnia; jest jednak kilka nowości.

Po pierwsze – mam teraz znacznie większy indeks (15 cm × 21 cm, to lekka przesada w czasach kryzysu), który nie zmieści się do żadnej kieszeni ;) . Dostałem także własny lab – muszę powiedzieć, że jest już prawie posprzątany (prawie to bardzo dobre słowo) i gotowy do pracy. Oczywiście coś za coś – pozbyłem się zniżek na przejazdy (dranie!).

Wiem też, co chcę zrobić na swoim doktoracie – i sądzę, że (jeśli przynajmniej część z tych rzeczy, które wymyśliłem zadziała), to będzie to całkiem przyzwoity kawałek chemii, wpisującej się w aktualne trendy w syntezie. Z pewnością będę pisał wielokrotnie o swoich postępach w pracy badawczej.

Zaczynam się powoli uczyć magicznych zaklęć doktorantów (w stylu – Daj kasę, Szefie), miejmy nadzieję, że nie stracę szybko swojego entuzjazmu ;)

Wish me luck!

Podziel się!
  • email
  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Grono.net
  • MySpace
  • Spis
  • Technorati
  • Wykop
  • LinkedIn

Zobacz podobne posty:

XVIII Zimowa Szkoła Nowoczesnej Chemii Organicznej…, Drugi rok z głowy!, Wielkanoc i wampiry, Dzień Chemika, Podsumowanie roku 2009, Nagroda Nobla 2010: Heck, Negishi, Suzuki!