No i stało się – dzisiaj oficjalnie zostałem doktorantem. Ok, tak naprawdę mój status niewiele się zmienił – ciągle jestem studentem chemii – tyle, że teraz studiów III stopnia; jest jednak kilka nowości.

Po pierwsze – mam teraz znacznie większy indeks (15 cm × 21 cm, to lekka przesada w czasach kryzysu), który nie zmieści się do żadnej kieszeni ;) . Dostałem także własny lab – muszę powiedzieć, że jest już prawie posprzątany (prawie to bardzo dobre słowo) i gotowy do pracy. Oczywiście coś za coś – pozbyłem się zniżek na przejazdy (dranie!).

Wiem też, co chcę zrobić na swoim doktoracie – i sądzę, że (jeśli przynajmniej część z tych rzeczy, które wymyśliłem zadziała), to będzie to całkiem przyzwoity kawałek chemii, wpisującej się w aktualne trendy w syntezie. Z pewnością będę pisał wielokrotnie o swoich postępach w pracy badawczej.

Zaczynam się powoli uczyć magicznych zaklęć doktorantów (w stylu – Daj kasę, Szefie), miejmy nadzieję, że nie stracę szybko swojego entuzjazmu ;)

Wish me luck!