Fenolowe post scriptum
Metody syntezy July 8th, 2009Przypomniała mi się jeszcze jedna ciekawa rzecz związana z generowaniem pierścieni aromatycznych poprzez wewnątrzcząsteczkowe kondensacje związków polikarbonylowych (czyli tak jak to opisywałem w związku z syntezą produktu naturalnego radulaniny H).
Już jakiś czas temu (dokładnie w 2007 roku) w czasopiśmie Organic Letters został opublikowany artykuł z serii “w jaki sposób proste związki nieorganiczne mogą zostać przekształcone w związki organiczne”. Lub bardziej marketingowo – “jak powstało Życie na Ziemi?”. Wyniki opublikowane w tej pracy działają na wyobraźnię (choć z drugiej strony nie ma co się niepotrzebnie podniecać
) – dość powiedzieć, że synteza mocznika z cyjaninanu amonu dokonana przez Wöhlera wydaje się przy tym dziecinną igraszką. Zobaczmy zresztą sami:
Gdyby nie ta wydajność… Spójrzmy jednak na to z innej strony – po pierwsze jest to możliwe, po drugie – jeśli rzeczywiście gdzieś, kiedyś na naszej planecie panowały takie warunki (a autorzy publikacji twierdzą, że tak mogło być… w końcu coś musieli napisać
), to rzeczywiście w ciągu bardzo długiego czasu mogły powstać nawet dość skomplikowane związki organiczne z bardzo prostych nieorganicznych substratów.
Jak się to ma do syntezy radulaniny H?
Zarówno w tamtym – jak i w tym przypadku – w syntezę układu aromatycznego zaangażowane są związki polikarbonylowe. Trudno tu oczywiście mówić o jakimś konkretnym mechanizmie, ale udało się zidentyfikować kilka związków przejściowych. Wymieniłem tylko niektóre:
Przyznacie, że niektóre z nich wyglądają dość abstrakcyjnie. Z drugiej strony… zawsze interesowało mnie czy da się otrzymać w rozsądnych ilościach takie dziwne związki – jak np. ten:
Jakby nie patrzeć – jest to tlenek węgla










July 12th, 2009 o godzinie 2:41 pm
A sugerowali jakies mechanizmy?
Coś tam kombinowałem na kartce, ale za każdym razem mam wrażenie, że jest to strasznie naiwne, a proces może zachodzić na dziesiątki innych sposobów.
W każdym razie takie badanie moga pchnąć chemię organiczną na nowe nieznane wody.
Niedawno w “Science et vie” (pismo na poziomie “Swiata Nauki”) czytałem o poszukiwaniu prostych, kilkuatomowych katalizatorów, które umozliwiałyby “przepływ energi” (tzn. tworzenie cząstek o mniejszej energii z tych o większej), a ten przepływ i długie ciągi reakcji miałyby się kompliować tworząc życie.
Domyślam się więc, że wkrótce może się tego typu reakcji pojawić więcej.
A sama reakcja – when you see it, you’ll shit bricks