XVIII Zimowa Szkoła Nowoczesnej Chemii Organicznej…
Wydarzenia March 8th, 2009… odbywająca się w dniach 1-7 marca w Szczyrku przeszła już do historii. Ponieważ i ja tam byłem, miód i wino piłem (wino na pewno
), więc postaram się pokrótce opowiedzieć jak było.
W tym roku zaproszono 20 uczestników i uczestniczek i to właśnie one zdominowały tegoroczną Szkołę, przyjechało bowiem 13 pań. Pod względem ilości osób reprezentujących konkretne ośrodki akademickie bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się Wrocław z trzema koleżankami, które przyjechały z Politechniki Wrocławskiej oraz dwoma z Uniwersytetu Wrocławskiego. Na drugim miejscu znalazła się Łódź z dwoma osobami z Uniwersytetu Łódzkiego i dwoma z Politechniki. Po dwie osoby przysłał Gdańsk (Uniwersytet Gdański), Białystok (Uniwersytet w Białymstoku), Gliwice (Politechnika Śląska) oraz Warszawa (Uniwersytet Warszawski i Wojskowa Akademia Techniczna). Lublin (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej), Poznań (Uniwersytet Adama Mickiewicza) i Toruń (Uniwersytet Mikołaja Kopernika, ja) przysłały po jednym uczestniku.
Instytut Chemii Organicznej PAN, organizator Szkoły, był natomiast reprezentowany przez profesorów Mąkoszę, Chmielewskiego, Jurczaka, Jarosza i Danikiewicza. Każdego dnia wygłaszali oni wykłady dotyczące tematyki badawczej jaką zajmują się (bądź zajmowali się) w trakcie swojej pracy naukowej w IChO. Tematy tych wykładów przedstawiam niżej:
- prof. M. Mąkosza – “Chemia karboanionów – nieustające źródło inspiracji”
- prof. W. Danikiewicz – “Spektrometria mas – wszechstronne narzędzie badawcze w rękach chemików”
- prof. J. Jurczak – “Synteza, struktura i właściwości układów makrocyklicznych”
- prof. S. Jarosz – “Cukry jako źródło chiralności w stereokontrolowanej syntezie organicznej. Synteza mimetyków cukrów prostych oraz makrocyklicznych receptorów na bazie sacharozy”
- prof. M. Chmielewski – “Synteza β-laktamów i iminocukrów z prostych substratów węglowodanowych. Reakcja [2+2] cykloaddycji i [1,3] dipolarnej cykloaddycji”
Uczestnicy Szkoły wygłaszali także swoje wystąpienia (4 osoby w ciągu wieczoru), które były poddawane “surowej, ale zawsze życzliwej i rzetelnej krytyce” (cytat ze strony Instytutu, często powtarzany przez samych uczestników Szkoły
). Tematyka naszych wystąpień była bardzo różnorodna (nie będę tutaj ich wypisywał, choć muszę przyznać, że bardzo pilnie notowałem), jednakże widać było, że modną ostatnio tematyką jest synteza i modyfikacje peptydów oraz synteza na stałym podłożu w ogóle. Pojawiły się też prace dotyczące modyfikacji mRNA, metatezy krzyżowej, organokatalizy i reakcji enzymatycznych.
Wróćmy jeszcze na sekundę do tej “życzliwej krytyki“. Najczęstszym błędem przez nas popełnianym, wg organizatorów, było motywowanie syntezy organicznej chęcią poszukiwania nowych leków, bądź środków o konkretnych właściwościach biologicznych. Jak się nad tym problemem głębiej zastanowię, to skrobnę coś w tym temacie. W każdym razie jest chyba rzeczywiście tak, że sami chemicy nie posiadają odpowiednich narzędzi do tego, żeby od początku do końca wymyślić (w jakiś racjonalny sposób) nowy lek. Opowieści o tym jak to jest naprawdę (w sensie, że wszyscy w Polsce syntetyzują nowe leki, ale jeszcze żaden nie trafił na rynek) są dla mnie przekonywujące. Na chwilę obecną mam małą radę dla przyszłych uczestników Szkoły – nie używajcie tego rodzaju motywacji dla celów swoich prac
Celem może być opracowanie nowej ścieżki syntezy lub coś w tym stylu, ale nie synteza leku.
Ok. To prawie wszystko.
Nieodłączną częścią Szkoły był tak zwany wolny czas spożytkowany głównie na narty (spożytkowałem) i wycieczki w góry (było sporo śniegu) oraz tak zwane nieformalne spotkania po części naukowej. I jak to mówią – było to dobre
Dwa z tych nieformalnych spotkań były zorganizowane przez szefów i dowiadywaliśmy się tam o różnych rzeczach dotyczących modelu kariery naukowej, doktoracie w IChO i tak dalej. Po pewnym czasie atmosfera stawała się jeszcze bardziej nieformalna, co trzeba przyznać – służyło wymianie poglądów (nie oszukujmy się
).
I to tyle. Miałem trochę obaw przed samym wyjazdem, ale teraz (jak już jestem po), to mogę jedynie zachęcać. Jeśli wiecie co robicie na pracy magisterskiej, orientujecie się w tematyce, jesteście w stanie przygotować czytelne wystąpienie – to czemu nie pojechać? Zawsze jest to jakieś doświadczenie.







Ostatnie Komentarze